wtorek, 12 marca 2013

NIALL CZ. 1



W tym roku kończysz 17 lat. Jesteś siostrą Harrego i dziewczyną Nialla. Mieszkasz z Niallem i dogadujesz się ze wszystkimi chłopakami. Fanki i papparazi nie wiedzą o tym, że jesteście parą wiedzą tylko, że jesteś ich choreografką. Twoja historia jest znana tylko chłopakom. A mianowicie tak urodziłaś się 26 czerwca 1996 roku, twój ojciec odkąd pamiętasz jest żołnierzem i właśnie przez to uciekłaś z domu 3 lata temu tuż przed gwiazdką. Twoja matka kilka razy była w szpitalu, bo ojciec ją bił. Mówiłaś mamie żeby od niego odeszła lub go rzuciła np. tak:

Ty- Mamo proszę wyprowadźmy się ty, ja i Harry.

Mama- Kochanie nie mamy pieniędzy oraz domu zastępczego…

Ty- Ale ja i Harry pójdziemy do pracy, a jak na razie mieszkajmy u babci..

Mama- Pomyślimy, pomyślimy kochana.

I tak na tym się kończyło. Pewnego dna ojciec połamał mamie obydwie nogi, twoją mamę posadzili na wózku i już nie chcieli jej w żadnej pracy choć się starała. Ojciec nic jej nie zrobił przez kilka następnych tygodni. Cieszyłaś się. Najgorsze było po dwóch miesiącach. Nie słuchał cię. Harry uciekł miesiąc temu, a mama była przed TV na kanapie. Krzyczysz na ojca. Nic. W pewnym momencie on się obraca do ciebie z kamienną twarzą. Dużo razy ją widziałaś- przed każdym uderzeniem w mamę. Wiedziałaś z pewnym opóźnieniem co się stanie. Uderzył cię. W policzek. Pobiegłaś na górę do siebie do pokoju. Uciekłaś przez okno. Skręciłaś lekko kostkę. Pobiegłaś, Londyn był niedaleko. Pojechałaś autobusem na gapę i zaczęłaś chodzić po mieście. Było już ciemno, usiadłaś na ławce pokrytej śniegiem. Padało. Przysypało cię, ale było cię widać bo strasznie się trzęsłaś. Nic dziwnego, twoje

ubranie:













Ktoś stanął przed tobą:

- Yyyy, co robisz??- spytał się niepewnie.

- Siedzę- rzuciłaś.

- Jestem Niall.

- [T.I.]

- Miło mi. Zaprowadzić cię do domu??

- Nie tylko nie do domu!!! Oszalałeś?!!!- otrząsnęłaś się ze śniegu i chciałaś wstać, ale.- Au.

- Co ci jest???- poruszył się Niall

- A wiesz nic. Tak tylko zdrętwiałam, zamarzłam, przemokłam, a na deser -to znaczy na samym początku- chyba skręciłam kostkę. Nie nic mi nie jest…

- Ok.  Po pierwsze też biorę deser na sam początek. Zawsze. A po drugie wezmę cię na ręce i zawiozę do mojego domu. Ogrzejesz się, wyśpisz, opowiesz mi wszystko i coś zrobimy. O może chłopaki mi, znaczy nam, pomogą.

- Jacy jeśli mogę wiedzieć??

- A tam. Przyjaciele.

- Ok. Ale tylko jedna noc i POD ŻADNYM POZOREM NIE ŚPIĘ Z TOBĄ W JEDNYM ŁÓŻKU!! Zrozumiano??

- Yyyy, tak. Chyba.

Zaniósł cię do wypasionego samochodu i poprosił szofera, aby jechał do jego domu. Przed domem był zadbany ogródek, a sam Dom był jak Dom Obamy tylko kilka razy mniejszy. Zatkało mnie. W środku było spokojnie. Drewniane meble, miękka kanapa, prawdziwy kominek. Kuchnia z pozoru wydawała się prosta, ale ilość kodów do wpisania mnie przeraziła. W końcu Niall zrobił kanapki i usiedliście na kanapie przed TV.

- Lubisz gotować??- spytałaś

- Nie wolę jeść..

- Hahahaha. Jutro ci zrobię śniadanie ok.?? przestaniesz tak wielbić jedzenie..

- Tak, na pewno.

- Mogę się wykąpać, a i nie mam ciuchów..

- Spoko. Chodź.- weszliście do dużego pokoju- to twój pokój, naprzeciwko jest łazienka.

..<33..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz