Ty- Mamo proszę wyprowadźmy się ty, ja i Harry.
Mama- Kochanie nie mamy pieniędzy oraz domu zastępczego…
Ty- Ale ja i Harry pójdziemy do pracy, a jak na razie mieszkajmy u babci..
Mama- Pomyślimy, pomyślimy kochana.
I tak na tym się kończyło. Pewnego dna ojciec połamał mamie obydwie nogi, twoją mamę posadzili na wózku i już nie chcieli jej w żadnej pracy choć się starała. Ojciec nic jej nie zrobił przez kilka następnych tygodni. Cieszyłaś się. Najgorsze było po dwóch miesiącach. Nie słuchał cię. Harry uciekł miesiąc temu, a mama była przed TV na kanapie. Krzyczysz na ojca. Nic. W pewnym momencie on się obraca do ciebie z kamienną twarzą. Dużo razy ją widziałaś- przed każdym uderzeniem w mamę. Wiedziałaś z pewnym opóźnieniem co się stanie. Uderzył cię. W policzek. Pobiegłaś na górę do siebie do pokoju. Uciekłaś przez okno. Skręciłaś lekko kostkę. Pobiegłaś, Londyn był niedaleko. Pojechałaś autobusem na gapę i zaczęłaś chodzić po mieście. Było już ciemno, usiadłaś na ławce pokrytej śniegiem. Padało. Przysypało cię, ale było cię widać bo strasznie się trzęsłaś. Nic dziwnego, twoje
ubranie:
Ktoś stanął przed tobą:
- Yyyy, co robisz??- spytał się niepewnie.
- Siedzę- rzuciłaś.
- Jestem Niall.
- [T.I.]
- Miło mi. Zaprowadzić cię do domu??
- Nie tylko nie do domu!!! Oszalałeś?!!!- otrząsnęłaś się ze śniegu i chciałaś wstać, ale.- Au.
- Co ci jest???- poruszył się Niall
- A wiesz nic. Tak tylko zdrętwiałam, zamarzłam, przemokłam, a na deser -to znaczy na samym początku- chyba skręciłam kostkę. Nie nic mi nie jest…
- Ok. Po pierwsze też biorę deser na sam początek. Zawsze. A po drugie wezmę cię na ręce i zawiozę do mojego domu. Ogrzejesz się, wyśpisz, opowiesz mi wszystko i coś zrobimy. O może chłopaki mi, znaczy nam, pomogą.
- Jacy jeśli mogę wiedzieć??
- A tam. Przyjaciele.
- Ok. Ale tylko jedna noc i POD ŻADNYM POZOREM NIE ŚPIĘ Z TOBĄ W JEDNYM ŁÓŻKU!! Zrozumiano??
- Yyyy, tak. Chyba.
Zaniósł cię do wypasionego samochodu i poprosił szofera, aby jechał do jego domu. Przed domem był zadbany ogródek, a sam Dom był jak Dom Obamy tylko kilka razy mniejszy. Zatkało mnie. W środku było spokojnie. Drewniane meble, miękka kanapa, prawdziwy kominek. Kuchnia z pozoru wydawała się prosta, ale ilość kodów do wpisania mnie przeraziła. W końcu Niall zrobił kanapki i usiedliście na kanapie przed TV.
- Lubisz gotować??- spytałaś
- Nie wolę jeść..
- Hahahaha. Jutro ci zrobię śniadanie ok.?? przestaniesz tak wielbić jedzenie..
- Tak, na pewno.
- Mogę się wykąpać, a i nie mam ciuchów..
- Spoko. Chodź.- weszliście do dużego pokoju- to twój pokój, naprzeciwko jest łazienka.
..<33..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz